RSS
niedziela, 09 listopada 2014
Być rodzicem
To jest taka przytłaczająca odpowiedzialność. Podać ten antybiotyk, czy nie? Szczepić na dodatkowe szczepienia, czy nie? Czy wezwać karetkę przy zapaleniu krtani, czy samemu wsiąść w auto i jechać na jakiś nocny dyżur? Robić te dodatkowe badania czy nie? Migdał wyciąć czy zostawić? To sprawdzanie przed każdym dalszym wyjazdem z domu, gdzie i jaka opieka medyczna się znajduje. Jak to przeżywają nerwowo rodzice dzieci przewlekle chorych, niepełnosprawnych nie mam pojęcia. Bardzo ich podziwiam.
I jeszcze to dawanie odpowiedzialności, kiedy i ile można - widzę jak pięciolatek jedzie na hulajnodze, ale znika za zakrętem i pytanie w środku - czy rozejrzał się przed przejazdem przez przecznicę, a jeśli jakiś wariat go nie zauważy i potrąci? I takie koszmary o młodszym dwulatku co wbiega na ulicę pod pędzące samochody. Albo, że spada ze stołu główką na podłogę. Albo, że przychodzę po starszego na zajęcia dodatkowe, a jego nie ma.
Ale tak naprawdę to jest szczęście, ogromne, spokojne szczęście, kiedy widzisz, że robisz to dobrze. Że dzieci są radosne, rozwijają się prawidłowo, że są dobre. Kiedy je nie tylko kochasz, ale też lubisz tak jak lubisz przyjaciół, bo są fajnymi ludźmi. Kiedy dwulatek przed zaśnięciem nagle zaczyna fukać i zanosić się śmiechem. Kiedy idzisz ucałować starszego przed snem, a on mocno łapie cię za szyję i przytula. Albo kiedy widzisz jak współpracują, jak się bawią. No więc nic nie daje mi takiego szczęścia jak moje dzieci. I takiego lęku.
środa, 13 sierpnia 2014
Ojciec i mąż
Byłam z chłopcami przez tydzień u mojej mamy. Po powrocie okazało się, że Wojtuś nie chce zostać sam z Jackiem, a  Franek woli żebym to ja mu czytała przed snem.
Wieczorem rozmawiamy.
Ja: Trochę się dzieci od ciebie odzwyczaiły.
Jacek: I dobrze. Ojciec powinien być groźną i tajemniczą figurą.
Ja: Ale ja nie chcę żebyś był groźną i tajemniczą figurą.
Jacek: No przecież nie dla ciebie. Mąż wystarczy, że jest tajemniczą figurą.


piątek, 07 czerwca 2013
Powoli dojrzewa w nas myśl...
Jacek: Jak sprzedamy mieszkanie będziemy musieli wymienić dowody.
Ja: I prawo jazdy. A Ty jeszcze paszport.
Jacek: To może wynajmijmy.
Ja: I będziemy musieli jeszcze uaktualnić adres we wszystkich urzędach. Pamiętasz jak Urząd Skarbowy nałożył na ciebie karę, bo nie zgłosiłeś nowego adresu zameldowania?
Jacek: Tak, nie sprzedawajmy mieszkania, wynajmijmy.
Ja: Głupi kraj.

Jacek rano wstaje nie w humorze, za oknem deszcz kolejny dzień.
Jacek: Znowu taki dzień.
Ja: Widzisz sam, najpierw sześć miesięcy zimy, potem miesiąc deszczu. Zmieńmy kraj.


niedziela, 19 maja 2013
Gdyby...
Ja: Gdybyśmy się poznali w liceum na pewno nie bylibyśmy razem. Bo ty byłeś tym cool chłopcem, a ja nie byłam jedną z tych ładnych dziewczyn. Nie byłam też jedną z tych mniej ładnych, a puszczalskich.
Jacek: Nawet gdybyś była, to sorry kochanie, nie jeździliśmy szukać dziewczyn na Podkarpacie.
piątek, 12 kwietnia 2013
Powrót zmarszczki
Ja: I widziałeś tu mi się robi ta zmarszczka, czasami ją widać na zdjęciach i wyglądam wtedy jak zła kobieta, jak wiedźma jakaś.
Jacek: Może to dlatego, że pozujesz na miotle?

Podejrzewam, że ta zmarszczka ma coś wspólnego z niemowlakiem w domu.
poniedziałek, 18 lutego 2013
Dzieciowo
Jacek leży obok Wojtka i zachwyca się nim.
Jacek: Kojarzysz jak byłaś z Wojtusiem w szpitalu na porodówce i tam na oddziale były różne zalecenia np. żeby myć ręce przed kontaktem z noworodkami. I był taki bardzo trafny napis: "w miarę możliwości prosimy nie całować noworodków". Więc jak na niego patrzę to rozumiem to "w miarę możliwości", bo jak tu powstrzymać się od całowania? Przecież jestem tylko człowiekiem.
środa, 16 stycznia 2013
Robotnicza krew
Mieliśmy trudny czas. Dwumiesięczny Wojtuś wylądował z zapaleniem płuc w szpitalu. Akurat były święta, więc aby nam pomóc przyjechali teściowie. W drugi dzień świąt odbyła się taka rozmowa.
Teść: Ja mogę zostać tak długo jak będzie to potrzebne.
Ja: Akurat. Słyszałam jak mówiłeś przez telefon, że zrobisz wszystko żeby w drugi dzień świąt wrócić i po świętach być w pracy.
Teść: No ale nie zapominaj że ja jestem...
Jacek (przerywając): Fabrykantem.
Teść: Możesz tak to nazwać.
Jacek: Najwyżej prześlą mu kilka fiolek robotniczej krwi poczteksem.
środa, 26 września 2012
O ciąża!
Na placu zabaw chowam się przed słońcem sierpniowym pod jedynym drzewem, jakiś koleś woła:
- Kacperku, Kacperku, chodź zobacz, tu jest pani, która będzie miała dzidziusia. No chodź Kacperku.
Kacperek lat około 3 przychodzi choć niechętnie bo właśnie się bawił na zjeżdżalni. Patrzy na mnie bo tatuś kazał. Tatuś do Kacperka:
- Zapytaj Pani, czy to będzie chłopczyk, czy dziewczynka, no zapytaj.
Kacperek się wstydzi i nie chce.
Tatuś: - No nie wstydź się, zapytaj Kacperku.
Ja, rozważam różne opcje np. zawołanie:
- Franku, Franku, chodź zobacz, tu jest pan co zachowuje się jak burak. Ale ostatecznie mówię Kacperkowi, że będę miała synka. Kacperek ucieka z ulgą. Wyjmuję gazetę.
No więc wypraszam sobie pokazywanie mnie dzieciom jak kobietę z brodą. Choć mam zrozumienie dla autentycznej dziecięcej ciekawości. Najlepsza była Lenka z Franka przedszkola, pokazała palcem wystający brzuch i zapytała po prostu:
- O! A co ty tam nosisz?


poniedziałek, 17 września 2012
Internety
Późny wieczór.
Jacek (wracając z łazienki): Idź się myć, ta część internetu, której nie zdążyłaś przeczytać, zostanie nieprzeczytana.
Ja: O nie! A co jeśli ktoś się tam myli?!
Jacek: Spokojnie, sprawdzałem, dzisiaj wszyscy mają rację.

niedziela, 19 sierpnia 2012
Gdzie mama, a gdzie tata?
Franek miał wycięty trzeci migdał, był w szpitalu przez dobę i był
z nim Jacek. I wszyscy pytali - Gdzie mama?
Kiedy przynieśli go do sali po zabiegu.
Na wieczornym obchodzie.
Na porannym obchodzie przed wypisem.

No a czemu, czemu nikt nie pytał gdzie tata, podczas dwóch poprzednich Franka pobytów w szpitalu? Nawet wtedy kiedy Jacek nie pojawił się przez dłuższy czas bo był na wyjeździe integracyjnym? Nikt nie pytał gdzie tata, kiedy ostatnio, a jestem w zaawansowanej ciąży, przyjechałam z Frankiem na nocny dyżur pediatryczny. Nic, cisza, o tatę nikt nigdy nie pytał, jakby kobiety w tym kraju samo-zapylały się, albo miały dzieci z pączkowania.

Normalka. Taty może nie być. Dziecko matkę ma zawsze, matkę tylko jedną, nie ma jak u mamy, a tata nie wraca ranki wieczory...
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 22